-
Święta............
Też macie wrażenie, że momentami są to nie święta BN a Święta Niewolniczej Pracy?
Przyjechałam do domu w poniedziałek i już na wejściu przywitała mnie lista rzeczy, które muszę wykonać najlepiej od razu, nie sciągając płaszcza.... Tak więc zmęczona 6godzinną podróżą (dodatkowo nie spałam bo pociąg był 5:20 więc bałam się, że zaśpię) pognałam na zakupy. Po powrocie dostałam reprymendę, że długo mi to zeszło i nie zdążę zrobić reszty.......... Więc wzięłam się za resztę, skończyłam o 23 marząc o pierwszej od 8tygodni nocy we własnym łóżku. I co? O ósmej pobudka, że...
-
CZAS........
Leci jak opętany, nawet się nie obejrzałam a od ostatniego wpisu minęło 11miesięcy... Zaniedbuję się;)
Hmm... Dużo do opowiadania więc może tylko w kilku zdaniach opiszę co ważniejszego się wydażyło i tyle.
Z tego co pamiętam w grudniu miałam kolejne beznadziejne urodziny... Nie chciałam ich wyprawiać pamiętając, że od zawsze są nieudane. Nikogo nie zapraszałam, nic nie przypominałam... Chciałam się zaszyć w najciemniejszy z kątów i przestać istnieć dla każdego z osobna. Na dodatek miałam gorączkę i byłam rozbita. Oczywiście po zajęciach dziewczyny z grupy dały mi...
-
Nie pisałam, bo niby o czym...
I nadal nie mam o czym ale postaram się coś wyskrobać.
Ostatnio zauważyłam, że przez tą uczelnię staję się obojętna na ludzi. Z natury jestem altruistką i uwielbiam pomagać nieoczekując niczego prócz uśmiechu i błysku w oczach - to się nie zmieniło. Martwi mnie natomiast fakt, że wszystko co dzieje się wokół mnie potrafię tak wytłumaczyć, że nie jest mi żal niczego i nikogo. Całkowicie poddaję się przeznaczeniu, w które wierzę i cokolwiek by się stało nim właśnie tłumaczę. Wracając do domu jak zwylke przepęłnionym pociągiem, chwilę przed stacją docelową...
-
Wróciłam...
I tak oto skończyły się wakacje. Drzewa zaczynają się czerwienić, ptaki odlatują tak jak nakazuje natura, powietrze zaczyna mieć mroźny posmak, a poranki i wieczory mają do siebie coraz bliżej... Czas na jesień.
A wraz z nią nawał pracy i powrót tak dobrze utartych obowiązków.
Najwyższy jednak czas by napisać co się działo gdy mnie nie było. Krótko mówiąc wiele... Pozostała masa wspaniałych wspomnień, jak i trochę tych, o których należy zapomnieć ale do rzeczy.
Cóż w lipcu... Praca! Ku mojemu zdziwieniu zostałam zdegradowana:( Tzn. posadzona na...
-
Wakacje...
Podczas gdy część osób cieszy się piękną pogodą i odpoczywa gdzieś na łonie natury ja odbywam praktyki. Na szczęście tylko dwu tygodniowe;) Miały się zaczynać o 7:30 ale Oddziałowa nie ma dla nas czasu, więc przychodzimy godzinę później i tak do 13:30. Wszystko fajnie ale jak dla mnie zbytnia monotonność. Mamy trochę obowiązków, które wykonujemy codziennie ale jeśli jest coś innego, nowego to wykonuje to albo siostra albo jedna z nas a reszta patrzy:/ I tak odo pobieramy krew, podłączamy i odłączamy kroplówkę, wyciągamy kaniulę, cewnikujemy, podajemy antybiotyki, pobieramy cukier,...
-
SRU TU TU TU :)
Ot się porobiło... Starościna roku okazała się totalną szmaciarą... Akurat jest u mnie grupową i z racji pełnionej funkcji powinna wypęłniać pewne obowiązki... A tu zonk. Nic nie kobi, kompletnie nic!! Jej siostra jest w naszym szpitalu oddziałową więc czuje się bezkarna:/ Skubaną trzeba wręcz "błagać" by załałatwiła zaliczenia, zadzwoniła do wykładowcy. Ale ile można prosić? Teraz wszystkie podpisy zbieramy same, biegamy z indeksami i załatwiamy terminy mając ją w d****!!! Oczywiście mogłyśmy robic to wcześniej, nie czekając aż zacznie zbliżać się koniec roku ale cóż... Każdy...
-
...
Biochemia zaliczona... na satysfakcjonujące "3" :) ale nie skomentuje tego jakże wielkiego wydarzenia.
Jutro zaliczenie z genetyki, później PZ, biofizyka, embriologia i rok do przodu. No nie wspominam o poprawie ustnego z niemca, ale skoro przeżyłam biochemię to niemiecki jest błachostką;-)
Nie wiem czy wspominałam, że chodzę na salsę:D jakoś od listopada zaczęłam chodzić w poniedziałki do klubu MuchosPatatos, gdzie za free uczom salsy dla początkujących... I tak sobie chodziłam, i chodziłam... Od marca miałam jakiś przestój a teraz chodzę we wtorki:D to jest już kurs dla...
-
Co do niemieckiego to miałam rację:P zostało mi jeszcze jedno zaliczenie i mam wpis:D
Natomiast jutro czeka mnie apokalipsa... Sąd Ostateczny... Mianowicze biochemia:/ już nią rzygam...
Przedmiot jak przedmiot, niby wszystkiego można się nauczyć ale mi się już nie chce. Nie uczyłam się na zaliczenie bo to kwestia strzału. Ludzie pozaliczali - ja nie... Hmmm... Należałoby się pouczyć, tak też zrobiłam - ludzie poprawkę zaliczyli - ja nie... Jutro druga poprawka, jestem nauczona ale co z tego... Cała uczelnia wie, że koleś nawet prac nie sprawdza tylko zalicza wybiórczo tym, którzy mu...
-
Come back... ;-)
Wczoraj zaliczyłam ustny z niemieckiego... Zauważyłam, że im bardziej go olewam tym lepiej mi idzie:P
Dzisiaj przyjechała mamcia... Siedziałam z nią w tej przychodni od 8:04 do 14:56... I w sumie w gabinecie była przez ostatnie 20minut. Kosmos... Ale najważniejsze, że coś ruszyło do przodu;) W tym hoteliku też nie jest najgorzej więc mimo zmęczenia mama wydawała się być zadowolona:)
Tylko jak zwykle w ds bez sensu... Byle do czerwca, byle do wakacji... Że też można być tak ograniczonym i pozbawionym resztek dobrego wychowania... Tylko współczuć:(
-


powiększ obrazek






